Dzisiejszy wpis, będzie wpisem po części pożegnalnym, a na pewno zapowiadającym czasową nieobecność na blogu. W moim życiu zaszły zmiany, które wpłyną na moją twórczą działalność. Podjęcie tej decyzji długo odwlekałam, aż w końcu zdecydował za mnie los. Mimo, że wcześniej bardzo tego chciałam, ciągle szukałam wymówek. W końcu nadarzyła się okazja, którą wykorzystałam i osiągnęłam sukces za pierwszym podejściem. Ok, nie owijam dłużej w bawełnę. Jak się już pewnie domyślacie - mama wróciła do pracy!
23 października 2016
7 października 2016
Kurtka bomberka
Jesień przyszła i na dobre się rozgościła. Nie zdążyłam nawet dobrze pochodzić w swetrach i bluzach, a już trzeba wyciągać grubszy kaliber. Niestety parę ładnych lat temu przestałam rosnąć, więc moja garderoba nie zmienia się tak często, jak garderoba mojej dwulatki. W zeszłym roku, mniej więcej o tej porze uszyłam jej kurteczkę, która zrobiła się już trochę za mała. Nie zostało mi więc nic innego, jak uszyć nową.
22 września 2016
Prezent dla maluszka
Nie wiem, czy to jest kwestia braku wiary we własne umiejętności, czy faktyczny brak tychże, ale z jakiś powodów przeważnie nie przyjmuję zamówień na wykonanie czegokolwiek w technice decoupage. Każdemu podoba się coś innego, każdy ma swoje wyobrażenie danej rzeczy, więc trafienie w czyjś gust jest nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, jeśli robiąc coś, koncepcja zmienia się wielokrotnie w trakcie pracy. Tak właśnie jest u mnie, więc nigdy nie ma gwarancji, że wersja ostateczna będzie wyglądać tak, jak wymyśliłam na początku. Jednak to zamówienie zgodziłam się zrealizować ;)
25 sierpnia 2016
Tunika z falbanką
Korzystając z okazji, że maszyna jeszcze nie ostygła po szyciu bluzy, machnęłam na szybko bluzeczkę. No, może nie szybko, ale kilka godzin, to w moim przypadku naprawdę dobry wynik. A i efekt, o dziwo, całkiem zadowalający. Kto chce zobaczyć kwiecistą tunikę z falbanką i rękawem 3/4 zapraszam do lektury!
24 sierpnia 2016
Motylkowa bluza z kapturem
Nie wiem jak Wy, ale ja powoli zaczynam czuć jesień... W związku z ostatnim pogorszeniem pogody, zamiast pogorszenia nastroju, dostałam zastrzyk szyciowej motywacji. Z początkiem lata planowałam wzbogacić Tośkową garderobę w projekty z Ottobre, ale jak to zwykle u mnie bywa, skończyło się na jednym ubranku. I tak przeleciało mi lato bez nowych maszynowych osiągnięć. Skoro okazji do noszenia letnich strojów już coraz mniej, to postawiłam na jesień! Tym sposobem uszyła się u mnie motylkowa bluza.